Wednesday, 23 June 2021
Polish (Poland)English (United Kingdom)
PDF Print E-mail
Saturday, 21 August 2010 08:00
There are no translations available.

W pewien wiosenny wieczór poszedł krzyż to prezydenta prosić o wybaczenie.

- Nie ma mnie w domu ? krzyknął mu prezydent zza zaryglowanych drzwi. Kiedy wracał do domu, ludzie z okien wykrzykiwali do niego różne wyzwiska, a ktoś nawet rzucił w niego puszką po pewnym znanym piwie. Krzyż zachował się, jakby go to w ogóle nie ruszyło, ale w głębi serca czuł się ogromnie urażony. Nikt nie rozumie krzyża, wszyscy go nienawidzą.

- Pasożyt pieprzony ? krzyczą do niego, kiedy przechodzi ulicami ? idź do wojska.

- A właśnie że chciałby służyć ? próbował bronić się krzyż ? tylko wojsko nie chce go powołać, bo jest taki mały.

Nie żeby ktoś wsłuchiwał się w jego argumenty. Nikt nie słucha krzyża, kiedy chce się bronić, ale jeśli powie coś takiego, co można zinterpretować negatywnie, ooo, wtedy nagle wszyscy słyszą każde słowo. Krzyż może powiedzieć skromne zdanie w rodzaju: - O, proszę kot! ? i od razu w wiadomościach mówią, że to prowokacja i biegną zrobić wywiad z pewnym znanym księdzem. W ogóle najbardziej nienawidzą krzyża środki masowego przekazu, bo raz na konferencji zorganizowanej przez pewną komercyjną telewizję powiedział, że zdający sprawozdanie obserwator wpływa na wydarzenie i wszyscy dziennikarze uznali, że krzyż mówi o reportażach z żałoby przed Pałacem Prezydenckim i orzekli, że to zdanie prowokacyjne, które może podburzyć masy. Krzyż może do jutra gadać, że nie miał takiego zamiaru i nie ma żadnych przekonań politycznych, nikt w ogóle mu nie uwierzy. Wszyscy wiedzą, że jest przyjacielem pewnego sławnego bliźniaka i polityka prawicy.

Mnóstwo ludzi myśli, że krzyż jest bezduszny i wyprany z uczuć, ale to wcale nieprawda. W sobotę, kiedy pokazali program o katastrofie w Smoleńsku, widzieliśmy go później przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Ciężko mu było w ogóle mówić. Po prostu siedział przed otwartym mikrofonem i płakał, a wszyscy telewidzowie po domach, nie znający dobrze krzyża, wcale nie zrozumieli, że krzyż płacze, tylko najzwyczajniej myśleli, że on się wykręca od odpowiedzi. Smutne jest w całej tej historii to, że nawet gdyby krzyż napisał dziesiątki listów do wszystkich redakcji pism na świecie i udowodnił z nieodpartą jaskrawością i niezbicie, że w całej historii z katastrofą po prostu wykorzystano jego naiwność i że w życiu nie myślał, że to się tak skończy, nic mu nie pomoże, bo nikt nie rozumie krzyża. Katolicy przede wszystkim.

 

* na podstawie opowiadania Etgara Kereta ?Nikt nie rozumie kwantów?, gdzie słowo ?kwanty? zostały zastąpione słowem ?krzyż?, a cała reszta tylko dostosowana do panującej sytuacji.

 

Copyright © FSAP 2010