Wednesday, 23 June 2021
Polish (Poland)English (United Kingdom)
PDF Print E-mail
Wednesday, 14 July 2010 20:45
There are no translations available.

Idą łeb w łeb. Ostatni wiraż, ostatnia prosta i już widać metę. Prężą muskuły, mizdrzą się jak mogą, biją w tarabany, wciskają do dechy pedały gazu, próbują uszczknąć dla siebie rzutem na taśmę. Niczym Kowalczyk z Björgen o złoty medal, Holandia z Hiszpanią o mistrza świata, Button z Hamiltonem o triumf w Formule 1. Wszystko dla kraju i dla narodu, altruiści ? w końcu zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza.

I tak oto wygrywa sarmata, państwowiec, ojciec, mąż i dziad ? zwą go Bronisław Komorowski herbu Korczak. Nasz prezydent, jak tradycja nakazuje, będzie prezydentem wszystkich Polaków, zatem także pokolenia tych młodych Polaków, marzących o politykach ? reprezentantach, na widok których duma będzie rozpierać, szczególnie za granicą. Polska konstytucja bowiem przewiduje dla prezydenta rolę iście królewską, czytaj reprezentacyjną. Nasz prezydent zatem winien być naszą forpocztą, wszystkim co najlepsze w dyspozycji posiadamy, taką kompanią reprezentacyjną, produktem eksportowym, statkiem flagowym. Winien być mądry, szlachetny, charyzmatyczny, skuteczny, znany w środowisku międzynarodowym, koncyliacyjny, erudyta, urzekający, obyty, poliglota, czujący się świetnie w meandrach sceny międzynarodowej, doskonale operujący w kuluarach ? tam gdzie de facto prowadzi się politykę zagraniczną. Dobrze by było gdyby był również przystojny albo chociaż wysoki i w miarę szczupły, a na pewno golił wąsy. Na wypadek niedociągnięć co do wyglądu jego samego niech chociaż pierwsza dama błyszczy w blasku fleszy, swoją urodą, urokiem osobistym i klasą rzucając na kolana liderów innych państw i koronowane głowy. Nasz prezydent niech będzie nowoczesny, obeznany z nowymi technologiami, kontami bankowymi i z prawem jazdy - szyty tak na krój europejski, niech ma kota albo nie ma, niech dobiera tylko dobrze dopasowane garnitury, zna konstytucję swojego kraju i dotychczasowe funkcje urzędników, których mianuje. Niech nie wykłóca się o wszystko i nie będzie zacietrzewiony ? politykierstwem by się brzydził. Niech będzie ponad waśnie i kłótnie kołtunów parlamentarnych walczących o następną kadencję jak o łyk powietrza, próbujących ugrać swoje na każdym kroku. Niech nie doszukuje się spisków na każdym kroku, niech pleni zaścianek. Niech nie odwołuje się ciągle do historii szukając legitymizacji dla swojego urzędu w liczbie spłodzonych dzieci, mniej lub bardziej zaangażowanej działalności opozycyjnej. Niech nie wytyka nikomu, że stał tam, gdzie stali oni, co nie stali tam, gdzie stać mieli. Niech potrafi spojrzeć na Polskę oczami obcokrajowca, z dystansem ocenić co ważne i mniej istotne. Potrzebny nam prezydent nowych czasów, nowoczesny, modernizujący i profesjonalizujący kraj, rozumiejący wyzwania globalne i doskonale odczytujący rolę Polski na mapie tych wyzwań. Potrzebny ktoś kogo wizyta w Waszyngtonie, Paryżu, Tokio, Berlinie czy Buenos Aires byłaby wydarzeniem. Ktoś kto swobodnie umiałby tłumaczyć dziennikarzom bez wstydu zażenowania, płynną angielszczyzną co znaczy Polska i Polacy, ktoś kto zmieniałby stereotypy tak dla nas niewygodne. Ktoś kto jednocześnie dbałby jak pies o polską rację stanu. Ktoś kto wreszcie wziąłby do ręki porządny grzebień i rozczesałby to zacietrzewienie,  na co dzień uprzykrzające życie, o którym mówił Piłsudski następującymi słowami: ?Polska to jeden wielki kołtun, trzeba przedtem dobrze grzebieniem ten kołtun rozczesać, aby każdy włos był z osobna, a wtedy może da się kosę zapleść?.

 

Copyright © FSAP 2010