Saturday, 19 October 2019
Polish (Poland)English (United Kingdom)
PDF Print E-mail
Thursday, 20 May 2010 11:48
There are no translations available.

Niezaprzeczalnie możemy powiedzieć, że Internet przewodzi niemal w każdej dziedzinie życia. Faktem jest, że to najszybsze i najwygodniejsze źródło informacji. Przekonuje się o tym również polski rynek prasy. Periodyki powoli przegrywają bieg w rywalizacji o dostarczyciela informacji.

 

Rynek wydawniczy prasy na świecie aktualnie ma duże problemy. Niemalże w każdej branży wydawniczej reklama jest znaczącym, jak nie głównym źródłem utrzymania. Jednak przedsiębiorstwa zorientowały się, że mogą osiągnąć rozgłos zdecydowanie niższymi kosztami zamiast płacąc za papierową reklamę, a przy tym dotrzeć do większej grupy odbiorców. Odkrywają potencjał Internetu, tym samym rezygnując z reklamy w prasie, która staje się staroświecka ? dwuwymiarowa, mało atrakcyjna, w porównaniu z technologicznymi możliwościami wizualizacji trójwymiarowej Internetu. To powoduje, że prasa wraz ze swoją ofertą powierzchni reklamowej ? zdecydowanie droższą ? nie jest w stanie pokryć kosztów wydawnictwa.

 

W obecnej sytuacji gospodarczej instytucje starają się ciąć koszty i niestety reklama jest działem, który najczęściej zostaje wytypowany jako doskonały organ oszczędzający kapitał firmy. Oczywiście istnieje możliwość, że reklama papierowa zmartwychwstanie w czasie dekoniunktury Internetu, która w pewnym momencie nastąpi. Jednak pewne jest, że już nigdy nie stanie na piedestale najbardziej znaczącej formy docierania z ofertą do klienta. Więc, po co stawiać na przegranego? Asem w grze bezkonkurencyjnie staje się Internet, który napędza rewolucję informacyjną. Wprowadza w świat online, w którym reklama staje się nieodłącznym towarzyszem ? mężem, żoną ? informacji najważniejszej.

 

Sieć konstruuje nowy biznes. W zasadzie napędziła motor, w którym przedsiębiorstwa ewoluując, skutecznie ograniczają się do maksymalnego zysku minimalnymi kosztami, m. in. poprzez szybkie dzielenie się informacją. Proces ten jest tak szybki, że w zasadzie rynkowi prasowemu najtrudniej jest zaakceptować panującą sytuację. A przecież ta rewolucja informacyjna to zdecydowany krok w przyszłość. Podstawą jest banalnie łatwy dostęp do informacji, jaka by ona nie była. Na wyciągnięcie palca i jednosekundowe kliknięcie otrzymujemy literaturę w każdej postaci. Tak samo zaczyna dziać się już z samą prasą. Nie mówiąc o dostępności do różnych form życia kulturalnego dzięki sieci kin, telewizji, radiofonii.

 

Co za tym idzie? Jak na każdą zmianę intelektualną przystało, oznacza to szybszy rozwój cywilizacyjny, gospodarczy, naukowy, ułatwia proces edukacji i pracy. Z drugiej strony alarmująca staje się przepaść informacyjna między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się. W tej bezkonkurencyjnej rywalizacji wygrywa najsilniejszy przodownik informacji, który narzuca innym swój standard informacyjny. W związku z tym, że sieć internetowa pozwala tworzyć płaszczyznę porozumiewania się nie podlegającą jakiejkolwiek tradycyjnej kontroli, władze Chin postanowiły ograniczyć dostęp do niej wprowadzając cenzurę. Ale czy na tym etapie jest możliwe zatrzymanie ton informacji przepływających w sekundę? Czy Google można pokonać?

 

Copyright © FSAP 2010