Saturday, 19 October 2019
Polish (Poland)English (United Kingdom)
PDF Print E-mail
Wednesday, 21 April 2010 12:26

Normal 0 21

Kwestia poprawnego funkcjonowania służb specjalnych jest oczkiem w głowie każdego lidera władzy wykonawczej. Produkty informacyjne dostarczane przez służby mają być rzetelne, merytoryczne, czytelne, w czasie rzeczywistym oraz charakteryzować się wysokim poziomem jakości. Każdy wysoko postawiony członek rządu doskonale zdaje sobie sprawę, że dostęp do informacji wywiadowczych i kontrwywiadowczych determinuje jego pozycję polityczną. Informacja to niekwestionowany lider wśród broni niekonwencjonalnych, szczególnie w dobie społeczeństwa technokratycznego. Pewnie dlatego tak powszechnym hasłem, będącym najczęściej zarzutem, jest sprawa upolitycznienia tych formacji. W modelu idealnym służby specjalne mają apolitycznie służyć państwu i obywatelom m.in. dostarczając decydentom informacji niezbędnych do wykonywania władzy. Rzeczywistość, jak to zwykle bywa, wygląda różnie. Nadużyciom zapobiec może dobrze zaprojektowany strukturalnie i odporny systemowo model funkcjonowania.

W Polsce po zmianach z 2008 r. i zlikwidowaniu funkcji Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych sam Prezes Rady Ministrów bezpośrednio sprawuję nadzór nad służbami. Jednocześnie zasiada on jako przewodniczący w Kolegium do Spraw Służb Specjalnych będącym ciałem opiniodawczo-doradczym z uprawnieniami kontrolnymi oraz koordynującymi działania. Obok niego i sekretarza w Kolegium zasiadają m.in. Ministrowie spraw wewnętrznych, zagranicznych, finansów, szef BBN a uczestniczą także szefowie służb i przewodniczący Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.

W praktyce Kolegium zbiera się stosunkowo rzadko i często w niepełnym składzie. Co więcej, niemalże cały skład personalny (z wyjątkiem przedstawiciela Prezydenta i Komisji Sejmowej ? jedynie wtedy gdy reprezentują inne stronnictwo polityczne) to osoby desygnowane ustawowo przez Premiera. Mamy zatem de facto model nad wyraz upolityczniony, który skutkuję po każdych wyborach miotłą kadrową. Co więcej, występować mogą (bądź występują) takie zjawiska jak faworyzowanie jednej Agencji (bardziej zaufanej) kosztem innych, zabieganie służb o względy Premiera, rywalizacja w kontekście zadaniowania i nadzoru skutkująca dysfunkcjonalnością czy wreszcie faktyczna możliwość poszukiwania i uzyskiwania od służb legitymizacji i usprawiedliwienia dla decyzji politycznych wcześniej już podjętych. Immanentna cecha służb ? tajność ? otwiera szerokie możliwości pisania scenariuszy politycznych.

Nie jest to tylko polską specyfika. Raporty amerykańskich i brytyjskich służb nt. broni masowej w Iraku, uzasadniającej atak na to państwo, pisane na zamówienie ówczesnych liderów politycznych były największą i najbardziej spektakularna kompromitacją tych instytucji w ostatnich latach.

Mimo wszystko warto bliżej przyjrzeć się konstrukcji koordynacji pracy służb w państwach anglosaskich, zwłaszcza po zmianach będących rezultatem dramatu 9/11. Stany Zjednoczone jak i Wlk. Brytania po wieloletnich doświadczeniach wypracowały standard ?Intelligence Community?. Nie wdając się w szczegóły i aspekt historyczny, należy podkreślić, że to co stoi u podstaw stworzenia tej swoistej wspólnoty to wypracowanie reguły, w którym z jednej strony wszystkie Agencje wyciągają do siebie pomocna dłoń i uczą się od siebie, z drugiej strony umiejętnie racjonują dostępne środki do potrzeb wynikających z bezpieczeństwa. Chodzi u uwolnienie wśród wszystkich organów poczucia tzw. sensu wspólnoty (sense of community). Oczywiście za tym idą określone rozwiązania instytucjonalne i funkcjonalne. Ma to szczególne znaczenie w krajach, w których lista różnego rodzaju służb jest długa. Dla przykładu, w USA operując skrótami (bardziej zainteresowanych odsyłam do źródeł) obejmuje ona takie organizacje, jak, CIA, DIA, NSA, FBI, AFOSI, NCIS, CGIS, USACIC a także biura zajmujące się wywiadem w Departamencie Obrony, Stanu, Bezpieczeństwa Stanowego i mnóstwo innych biur w różnych instytucjach na poziomie stanowym i federalnym (nie licząc prywatnych instytucji wywiadowczych).

Eliminacja zatem takich zjawisk, jak: dublowanie, asymetria, rywalizacja, nieproporcjonalność działań czy środków, nadużycia kompetencji, chaos informacyjny jest nie tyle kluczowa, co aspiruję do rangi z poziomu życia a śmierci. Warto przypomnieć, że w Polsce aktualnie mamy następujące służby: AW, ABW, SWW, SKW, CBA, CBŚ a także biura informacyjne Policji, Służby Granicznej, Żandarmerii, Służby Celnej i inne instytucje. Umiejętność stymulowania działań międzyinstytucjonalnych jest potrzebna. Musimy ponadto dokładnie wiedzieć, kto odpowiada za rzeczowe i merytoryczne koordynowanie służb na etapie przed dostarczaniem produktów na ręce decydentów politycznych. Może to być jeden z szefów służb. Należałoby się zastanowić także nad inną formułą powoływania szefów służb, dłuższa ich kadencyjnością i budżetowaniem zapewniającym stabilność. Standard Intelligence Community na pewno nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów ale echo takiej formuły może stanowić zaczyn pod dyskusję na temat najdoskonalszych rozwiązań.

 

Copyright © FSAP 2010